poniedziałek, 16 lutego 2015

sometime

kiedyś
przejdę po rozżarzonych węglach i nie będę czuła lęku ani strachu...
nie będę,
i nie będę czuła niczego,
albo przynajmniej żadnego strachu
kiedyś, pewnego dnia,
a ten dzień się zbliża
[V For Vendetta,
"The time has come for you to live without fear."]

poniedziałek, 15 grudnia 2014

z lustra


http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,16759643,21_dni_i_ponad_5500_kilometrow_w_tym_samym_ubraniu_.html?v=1&pId=31987278&send-a=1&t=1418673905177


[znajoma z lustra]

Co niezwykłego było w ich randce ??? Nie była to randka w ciemno, ani ich pierwsza randka, byli już parą,nie wyruszyli bez portfela, dokumentów czy iPada, lecz bez dodatkowej sukienki/pary spodni;
Moja „znajoma z lustra” , niezmotoryzowana podróżniczka szukała towarzystwa na wakacje na forum podróżniczym. Zagadnął do niej polski emigrant, który marzył o podróży na własną rękę do Hiszpanii. Dzieliło ich 1000 kilometrów i znacznie więcej poglądów, doświadczeń, cech charakteru, etc. Zamiłowanie do podróży zwyciężyło. Choć ustalone było tylko tyle, że musi wyjechać sama z Polski i przejechać autokarem całe Niemcy by dostać się do niego, a stamtąd już razem jego samochodem, z namiotem w bagażniku, (ze względu na ograniczony budżet nocować mieli na campingach), ale bez iPodów (a co to jest?) i bez kart kredytowych, których nie posiadają (wyłącznie z gotówką) najpierw na południe Francji a później w stronę Barcelony. Reszta ‘planu bez planu’ była wielką niewiadomą, podobnie jak osoba towarzysza podróży – pisali na czacie ze sobą zaledwie przez dwa tygodnie, w tym dwa razy widzieli się na skype, przez następne dwa tygodnie widzieli się non stop i ... udało się. Polska spontaniczność:14 dni, 5000 km, bezgranicznie romantycznie. Na pewno była to ich podróż życia, możliwe że nie ostatnia wspólna, ale jedyna Taka. Randka niezwykła, przeżycia i wspomnienia bezcenne. Zrobili to pocichutku, bez takiego rozgłosu jak ta amerykańska para ... : )


[znajoma z lustra ze znajomym z witryny ;]

wtorek, 9 grudnia 2014

laudate


ujmująco prawdziwy
spostrzegawczo błyskotliwy
obraz współczesnego turysty
i nowoczesnego podejścia do zwiedzania

-śmieszy tumani przestrasza



http://www.laboratoriumkultury.us.edu.pl/?p=30751

środa, 5 listopada 2014

źdźbło


[Hans Bellmer, Untitled (Hands Triptych, ubugallery.com]

"Ździebło strachu. Wiesz na pewno, że nie ma nic z tego, o czym szepczą ci wzburzone fale i rozhukane nerwy, a jednak przyjmujesz swą wiedzę z wyraźnym niedowierzaniem. Ein Wink [skinienie] w kierunku stosunku twego do różnych rzeczy, w których wiedza stoi w sprzeczności z "głosem ciała". W byczym usposobieniu więc do zadań. Z całym spokojem, bez przekrwienia mózgu. 1. Zad[anie] z oporami zasadniczymi."
[Bronisław Malinowski, Dziennik w ścisłym tego słowa znaczeniu, s. 62]

poniedziałek, 3 listopada 2014

co nas zwodzi

- Skoro głowa może się mylić, to może i ciało nas zwodzi?

- Ciało rzadko nas zwodzi, bo trudno nim manipulować,a głową można. Ciało czuje, to co czuje, a głowa karmi się stereotypami, przekonaniami.
[...]
Wchłaniamy przekonania mądre i niemądre od dzieciństwa, a nawet już w brzuchu mamy.
[...]
Ważna jest nasza zgoda na to, co przychodzi. To jest właśnie służba życiu! Ważne jest to, co jest nowe, a nowe powstaje przy spotkaniu dwóch różnych światów, które się wzajemnie zaakceptują.
[ Wysokie obcasy extra, 6/2014, s.78]



[Ergy Landau, nude]

wtorek, 23 października 2012

piątek, 19 października 2012

styl i los

wróciłam do Bronia [Malinowskiego, oczywiście]

"O stylu. Słowo jest stworzone do oddania myśli. Dusza - jakaś nieujęta, nieograniczona przestrzeń; to, co się w niej dzieje, doznajemy w formie bezkształtnych, dynamicznych odłamów rzeczywistości. Myśl oddaje ostateczny stan równowagi. Myśl jest wyrazem równowagi. Nieskończenie zmiennego, ciągłego przewijania się rzeczywistości nie można ująć słowem, bezpośrednio. Styl powinien być obiektywnym odmalowywaniem tego, co się dzieje. Styl posługując się słowem, zdaniem, myślą, musi być nieadekwatnym wyrażeniem. Chodzi o to, aby w jak najprostszy sposób utrwalić to, co minęło, i aby zbyt tego nie uprościć. Jest wprost niebezpiecznym podciągać swoje przeżycia pod utarte kategorie, wyrażać je konwencjonalnymi frazesami. Tym gorzej, jeżeli konwencja jest z samym sobą. Indywidualność pewnej chwili jest właśnie tym, co nadaje jej istotną wartość. Nie ma bardziej beznadziejnego hasła jak: "wyczerpałeś różnorodność życia". Popęd do szukania ciągle nowych ludzi. Nieraz chciałbym wtargnąć w cudzą duszę - zaproszony ciekawym spojrzeniem.
Pogłębianie rzeczy dawnych, już wypowiedzianych."
[Bronisław Malinowski, Dziennik w ścisłym tego słowa znaczeniu, Wydawnictwo Literackie, 2008, s.84-85]


"Staje przede mną dawna sprawa ostatecznych wartości. Są pewne prawa, pewne twierdzenia nie wypowiedziane istniejące często w formie nie ujętych zarysów. Niemniej wpływają zasadniczo na bieg życia. Z nich wypływają nasze postanowienia, strona optatywna [życzeniowa] życia. Stanowią one jakby sklepienie astrologiczne nieba. Niestety nie one same kierują naszym losem."
[Bronisław Malinowski, Dziennik w ścisłym tego słowa znaczeniu, Wydawnictwo Literackie, 2008, s.90]