(... czy jest określenie
scalające
iluminację
nirvanę
i katharsis
w jedną całość ...)
bezwstyd:
odnalazłam sny z dziecięcych lat
przewiązane kolorową wstążką,
taki w nich zmyśliłam świat,
choć nie taką chciałam być
odsłaniam twarz, bo zanika wstyd,
odsłaniam twarz, bo nie wstydzę się
swoich blizn i ran,
odsłaniam twarz, by pokazać wszystkim
te tajfuny i tęcze emocji,
niech będą skonsternowani, nie ja
coraz częściej noszę sukienki,
coraz bardziej lubię latać samolotem,
coraz częściej nie jest mi wszystko jedno
i mówię coraz więcej
versus źródło i oryginał:
czwartek, 26 maja 2016
piątek, 11 marca 2016
rzeka
weszłam
drugi raz do tej samej rzeki
znów zanurzyłam się aż po drugie ja
I NIC
nie poniosła mnie ze swym nurtem,
nie pociągnęła na dno ostatecznie zatapiając
rozszarpała ubranie
pobijała o skaliste dno
zmieszała z mułem
pozwoliła raz jeszcze zakrztusić się
falą nadziei i naiwności,
zmiotła pod powierzchnię
pozwalając ponownie zgubić oddech
opaść jeszcze niżej niż dno
do głębin i moczarów
labiryntu zmysłów
i na powrót zachłysnąć się oddając
najbardziej z ulotnych chwil,
by znów zbyt szybko, za wcześnie,
z siłą właściwą tylko żywiołom
wyrzucić drugi raz na ten sam brzeg

Mówili, drugi raz nie wchodzi się do tej samej rzeki,
wierzyłam filozofom,że ta sama rzeka wraz z upływem czasu i przepływem wody,
nie jest już taka sama.
Nie wiem kto miał rację albo kto jej nie miał
... moja rzeka okazała się stojącym bagnem....
Coelho usiadłby nad jego brzegiem i zapłakał ;)
Ja, uczennica swojego Mistrza, mistrza praktycyzmu,
cynizmu i najzimniejszego realizmu pod Słońcem,
powróciłam do niego, po błogosławieństwo na drogę
do jego duchowej ojczyzny...
POST Scriptum
Pielgrzymka do źródeł okazała się pożegnaniem mistrza.
...umarł król, niech żyje król ... ;)
kolejna szalona konsekwencja splotu przypadków
zdumiewający i niewiarygodny
układ papilarnych dróg
reakcja łańcuchowa albo efekt motyla ;)
W labiryncie prób utrzymać puls
W serpentynie głupstw ZGUBIĆ SIĘ ZNÓW :)))
sobota, 13 lutego 2016
nocny pociąg

FRAGMENT z końca filmu:
"Opuszczając jakieś miejsce, zostawiamy tam część siebie,
zostajemy tam mimo ze je opuściliśmy.
Istnieją w nas rzeczy, które możemy odnaleźć ponownie tylko wtedy,
gdy tam wrócimy. Podróżujemy w głąb siebie, jadąc do miejsca, w którym
pozostawiliśmy kawałek własnego życia.
I nie ma znaczenia jak krótki on jest,
ale podróżując w głąb siebie, musimy się zmierzyć z własną samotnością,
czyż nie jest tak, że wszystko co robimy,
robimy ze strachu przed samotnością?
czy nie dlatego rezygnujemy ze wszystkich tych rzeczy
i czego później żałujemy pod koniec życia?"
piątek, 22 stycznia 2016
piątek, 15 stycznia 2016
jak dziwnie być człowiekiem
nic dodać, nic ... nic a nic.
mgliste? bliskie. nie tak odległe, jak znajome.
mgliste? bliskie. nie tak odległe, jak znajome.
sobota, 19 grudnia 2015
sztuka tracenia
Elizabeth Bishop
TA JEDNA SZTUKA
tłum. Stanisław Barańczak
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.
Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.
Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.
Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy
blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie
w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.
Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę
do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.
Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,
który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce
tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

NIEPRAWDA! Jest bardzo trudno dojść do wprawy w traceniu ... kogoś ... Ciebie
TA JEDNA SZTUKA
tłum. Stanisław Barańczak
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.
Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.
Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.
Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy
blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie
w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.
Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę
do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.
Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,
który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce
tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

NIEPRAWDA! Jest bardzo trudno dojść do wprawy w traceniu ... kogoś ... Ciebie
poniedziałek, 14 grudnia 2015
W Dobra Strone
Subskrybuj:
Posty (Atom)

