piątek, 11 marca 2016

rzeka





weszłam
drugi raz do tej samej rzeki

znów zanurzyłam się aż po drugie ja

I NIC

nie poniosła mnie ze swym nurtem,
nie pociągnęła na dno ostatecznie zatapiając




rozszarpała ubranie
pobijała o skaliste dno
zmieszała z mułem
pozwoliła raz jeszcze zakrztusić się
falą nadziei i naiwności,
zmiotła pod powierzchnię
pozwalając ponownie zgubić oddech
opaść jeszcze niżej niż dno
do głębin i moczarów
labiryntu zmysłów
i na powrót zachłysnąć się oddając
najbardziej z ulotnych chwil,
by znów zbyt szybko, za wcześnie,
z siłą właściwą tylko żywiołom
wyrzucić drugi raz na ten sam brzeg




Mówili, drugi raz nie wchodzi się do tej samej rzeki,
wierzyłam filozofom,że ta sama rzeka wraz z upływem czasu i przepływem wody,
nie jest już taka sama.
Nie wiem kto miał rację albo kto jej nie miał
... moja rzeka okazała się stojącym bagnem....
Coelho usiadłby nad jego brzegiem i zapłakał ;)
Ja, uczennica swojego Mistrza, mistrza praktycyzmu,
cynizmu i najzimniejszego realizmu pod Słońcem,
powróciłam do niego, po błogosławieństwo na drogę
do jego duchowej ojczyzny...




POST Scriptum
Pielgrzymka do źródeł okazała się pożegnaniem mistrza.
...umarł król, niech żyje król ... ;)

kolejna szalona konsekwencja splotu przypadków
zdumiewający i niewiarygodny
układ papilarnych dróg
reakcja łańcuchowa albo efekt motyla ;)

W labiryncie prób utrzymać puls

W serpentynie głupstw ZGUBIĆ SIĘ ZNÓW :)))

sobota, 13 lutego 2016

nocny pociąg




FRAGMENT z końca filmu:

"Opuszczając jakieś miejsce, zostawiamy tam część siebie,
zostajemy tam mimo ze je opuściliśmy.
Istnieją w nas rzeczy, które możemy odnaleźć ponownie tylko wtedy,
gdy tam wrócimy. Podróżujemy w głąb siebie, jadąc do miejsca, w którym
pozostawiliśmy kawałek własnego życia.
I nie ma znaczenia jak krótki on jest,
ale podróżując w głąb siebie, musimy się zmierzyć z własną samotnością,
czyż nie jest tak, że wszystko co robimy,
robimy ze strachu przed samotnością?
czy nie dlatego rezygnujemy ze wszystkich tych rzeczy
i czego później żałujemy pod koniec życia?"



piątek, 15 stycznia 2016

jak dziwnie być człowiekiem

nic dodać, nic ... nic a nic.

mgliste? bliskie. nie tak odległe, jak znajome.



sobota, 19 grudnia 2015

sztuka tracenia

Elizabeth Bishop

TA JEDNA SZTUKA
tłum. Stanisław Barańczak


W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.

Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.

Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.

Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy
blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie
w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.

Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę
do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.

Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,
który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce
tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.





NIEPRAWDA! Jest bardzo trudno dojść do wprawy w traceniu ... kogoś ... Ciebie


poniedziałek, 14 grudnia 2015

W Dobra Strone





czasami wydaje mi się, że "kiedyś" jest już dzisiaj





ulotne, energochłonne,
jak stąpanie po kruchym lodzie, jak wtaczanie syzyfowego kamienia,
mimo to wpłynęłam na suchego przestwór oceanu ...
mimo to podążam w dobrą stronę






Jedźmy! Nikt nie woła.



poniedziałek, 16 lutego 2015

sometime

kiedyś
przejdę po rozżarzonych węglach i nie będę czuła lęku ani strachu...
nie będę,
i nie będę czuła niczego,
albo przynajmniej żadnego strachu
kiedyś, pewnego dnia,
a ten dzień się zbliża
[V For Vendetta,
"The time has come for you to live without fear."]