piątek, 22 stycznia 2016
piątek, 15 stycznia 2016
jak dziwnie być człowiekiem
nic dodać, nic ... nic a nic.
mgliste? bliskie. nie tak odległe, jak znajome.
mgliste? bliskie. nie tak odległe, jak znajome.
sobota, 19 grudnia 2015
sztuka tracenia
Elizabeth Bishop
TA JEDNA SZTUKA
tłum. Stanisław Barańczak
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.
Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.
Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.
Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy
blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie
w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.
Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę
do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.
Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,
który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce
tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

NIEPRAWDA! Jest bardzo trudno dojść do wprawy w traceniu ... kogoś ... Ciebie
TA JEDNA SZTUKA
tłum. Stanisław Barańczak
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.
Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.
Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.
Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy
blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie
w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.
Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę
do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.
Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,
który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce
tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

NIEPRAWDA! Jest bardzo trudno dojść do wprawy w traceniu ... kogoś ... Ciebie
poniedziałek, 14 grudnia 2015
W Dobra Strone
poniedziałek, 16 lutego 2015
sometime
kiedyś
przejdę po rozżarzonych węglach i nie będę czuła lęku ani strachu...
nie będę,
i nie będę czuła niczego,
albo przynajmniej żadnego strachu
kiedyś, pewnego dnia,
a ten dzień się zbliża
[V For Vendetta,
"The time has come for you to live without fear."]
przejdę po rozżarzonych węglach i nie będę czuła lęku ani strachu...
nie będę,
i nie będę czuła niczego,
albo przynajmniej żadnego strachu
kiedyś, pewnego dnia,
a ten dzień się zbliża
[V For Vendetta,
"The time has come for you to live without fear."]
poniedziałek, 15 grudnia 2014
z lustra
http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,16759643,21_dni_i_ponad_5500_kilometrow_w_tym_samym_ubraniu_.html?v=1&pId=31987278&send-a=1&t=1418673905177
[znajoma z lustra]
Co niezwykłego było w ich randce ??? Nie była to randka w ciemno, ani ich pierwsza randka, byli już parą,nie wyruszyli bez portfela, dokumentów czy iPada, lecz bez dodatkowej sukienki/pary spodni;
Moja „znajoma z lustra” , niezmotoryzowana podróżniczka szukała towarzystwa na wakacje na forum podróżniczym. Zagadnął do niej polski emigrant, który marzył o podróży na własną rękę do Hiszpanii. Dzieliło ich 1000 kilometrów i znacznie więcej poglądów, doświadczeń, cech charakteru, etc. Zamiłowanie do podróży zwyciężyło. Choć ustalone było tylko tyle, że musi wyjechać sama z Polski i przejechać autokarem całe Niemcy by dostać się do niego, a stamtąd już razem jego samochodem, z namiotem w bagażniku, (ze względu na ograniczony budżet nocować mieli na campingach), ale bez iPodów (a co to jest?) i bez kart kredytowych, których nie posiadają (wyłącznie z gotówką) najpierw na południe Francji a później w stronę Barcelony. Reszta ‘planu bez planu’ była wielką niewiadomą, podobnie jak osoba towarzysza podróży – pisali na czacie ze sobą zaledwie przez dwa tygodnie, w tym dwa razy widzieli się na skype, przez następne dwa tygodnie widzieli się non stop i ... udało się. Polska spontaniczność:14 dni, 5000 km, bezgranicznie romantycznie. Na pewno była to ich podróż życia, możliwe że nie ostatnia wspólna, ale jedyna Taka. Randka niezwykła, przeżycia i wspomnienia bezcenne. Zrobili to pocichutku, bez takiego rozgłosu jak ta amerykańska para ... : )

[znajoma z lustra ze znajomym z witryny ;]
wtorek, 9 grudnia 2014
laudate
ujmująco prawdziwy
spostrzegawczo błyskotliwy
obraz współczesnego turysty
i nowoczesnego podejścia do zwiedzania
-śmieszy tumani przestrasza
http://www.laboratoriumkultury.us.edu.pl/?p=30751
Subskrybuj:
Posty (Atom)


