niedziela, 14 grudnia 2008

twierdza

dla tych, którzy spotkali Szymona,
dla tych, którzy Go kiedyś (w kimś) spotkają,
dla tych, którzy komuś pomogli,
dla tych, którym ktoś pomógł, aby pomagać mogli,
dla tych, którzy nie wiedzą, że
wszyscy których spotykamy
i wszystko co nas spotyka
W nas zostaje
dla motywujących,
dla niezmotywowanych,
dla zimnych, dla ciepłych,
dla dymiących, dla świecących,
dla ofiar i dla ofiarnych...
dla Nas
:

"ODMAWIAM NATOMIAST LITOŚCI RANOM
WYSTAWIONYM NA WIDOK PUBLICZNY,
KTÓRE DRĘCZĄ SERCA KOBIECE;
TAK JAK UMIERAJĄCYM,A TAKŻE ZMARŁYM.
I WIEM DLACZEGO ODMAWIAM.
W PEWNYM OKRESIE MŁODOŚCI LITOWAŁEM SIĘ
NAD OWRZODZONYM CIAŁAMI ŻEBRAKÓW.
OPŁACAŁEM DLA NICH UZDRAWIACZY I KUPOWAŁEM BALSAMY.
KARAWANY PRZYWOZIŁY DLA MNIE Z PEWNEJ WYSPY
MAŚCI SPORZĄDZANE Z DOMIESZKĄ ZŁOTA,
KTÓRE ZABLIŹNIAJĄ SKÓRĘ NA CHORYM CIELE.
AŻ DO DNIA, KIEDY PRZYŁAPAWSZY ICH NA TYM,
JAK DRAPIĄC SIĘ, WDYCHAJĄ ODÓR WYDZIELINY,
PODOBNI DO CZŁOWIEKA, CO WDYCHA ZAPACH ZIEMI,
ABY WYRWAĆ Z NIEJ PURPUROWY KWIAT,
POJĄŁEM,ŻE CUCHNĄCE RANY
SĄ DLA NICH SZCZEGÓLNYM BOGACTWEM,
POKAZYWALI JEDNI DRUGIM ZGNILIZNĘ CIAŁA Z DUMĄ,
PYSZNIĄC SIĘ OTRZYMANĄ JAŁMUŻNĄ,
BO TEN, CO DOSTAWAŁ NAJWIĘCEJ,
RÓWNY BYŁ WE WŁASNYM MNIEMANIU WIELKIEMU KAPŁANOWI,
OKAZUJĄCEMU WIERNYM NAJWIĘKSZEGO IDOLA.
JEŚLI GODZILI SIĘ NA PORADY MOJEGO LEKARZA,
TO W NADZIEI, ŻE CIAŁO TAK ZŻARTE ZŁOŚLIWYM WRZODEM
OBUDZI ZDUMIENIE.
TAK WIEC KIKUTAMI TOROWALI SOBIE DROGĘ W ŚWIECIE,
A PODDAJĄC SWOJE CZŁONKI ABLUCJOM,
KTÓRE ZASPOKAJAŁY ICH DUMĘ,
WSZELKIE STARANIA PRZYJMOWALI JAKO NALEŻNY SOBIE HOŁD;
SKORO JEDNAK CHOROBA ZOSTAŁA OPANOWANA,
ODKRYWALI, ŻE SĄ NICZYM, CZULI SIĘ ZBĘDNI,
I OD TEGO MOMENTU STARALI SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM
O NAWRÓT CHOROBY, ABY KARMIĆ JĄ DALEJ WLASNYM CIAŁEM.
KIEDY ZAŚ ZNÓW MOGLI OKRYĆ SIE SZATĄ NIESZCZĘŚCIA,
W CHWALE I W PYSZE UJMOWALI W RĘKĘ ŻEBRACZĄ MISECZKĘ
I RUSZALI SZLAKIEM KARAWAN,W IMIĘ SWOICH
NIECZYSTYCH BÓSTW NAPRZYKRZAĆ SIE PODRÓŻNYM. [...]

TAK JAK ISTOTĄ ŚWIECY NIE JEST WOSK,
CHOĆ ON ZOSTAWIA ŚLADY, ALE JEJ ŚWIATŁO [...]
- TEGO, CO NAPRAWDĘ WAŻNE, NIE DOJRZYSZ W POPIELE.
ODWRÓĆ OCZY OD TYCH TRUPÓW. TO TYLKO WOZY,
KTÓRE UTKNĘŁY W DRODZE KU WIECZNOŚCI,
A KTÓRYM ZABRAKŁO WOŹNICÓW [...]

BO PODOBNIE JAK O DRZEWIE, NIC NIE WIESZ
O CZŁOWIEKU, JEŚLI GO PODZIELISZ NA MOMENTY TRWANIA
I POKAWAŁKUJESZ WEDLE TEGO, CO GO ODRÓŻNIA.
DRZEWO TO WCALE NIE NASIENIE,A POTEM ŁODYGA,
POTEM PIEŃ GIBKI,WRESZCIE SUCHE DREWNO.
NIE TRZEBA GO DZIELIĆ BY POZNAĆ.
DRZEWO TO TA POTĘGA, CO WOLNO ZAŚLUBIA NIEBO.
PODOBNIE I TY, MAŁY CZŁOWIEKU.
BÓG SPRAWIA, ŻE RODZISZ SIĘ,
ROŚNIESZ, ŻE WYPEŁNIAJĄ CIĘ KOLEJNO PRAGNIENIA,
ŻALE, RADOŚCI I CIERPIENIA,
WŚCIEKŁOŚĆ I PRZEBACZENIE
- A POTEM BIERZE CIĘ DO CIEBIE Z POWROTEM.
NIE JESTEŚ JEDNAKŻE ANI UCZNIEM, ANI MAŁŻONKIEM,
ANI DZIECKIEM ANI STARCEM.
JESTEŚ TYM KTÓRY SZUKA SWOJEJ PEŁNI.
A JEŻELI BĘDZIESZ UMIAŁ ZOBACZYĆ, ŻE JESTEŚ
GAŁĄZKĄ KOŁYSANĄ WIATREM,
ALE MOCNO WSZCZEPIONĄ W DRZEWO OLIWNE,
PORUSZANY POWIEWEM ZAKOSZTUJESZ WIECZNOŚCI.
I WSZYSTKO DOOKOŁA CIEBIE STANIE SIE WIECZNE.
WIECZNE BĘDZIE ŚPIEWAJĄCE ŹRÓDŁO,
CO POIŁO TWOICH PRZODKÓW,
WIECZNY BĘDZIE BLASK OCZU,
KIEDY SIĘ BĘDZIESZ UŚMIECHAŁ DO UKOCHANEJ,
I WIECZNY CHŁÓD, I RZEŹWOŚĆ NOCY.
CZAS NIE JEST WTEDY KLEPSYDRĄ PRZESYPUJĄCĄ PIASEK,
ALE ŻNIWIARZEM, CO WIĄŻE SNOPY. [...]

ALE NIE UZNAWAŁEM PRAW ŻEBRAKA
I JEGO WRZODÓW,I JEGO SZPETOTY,
CZCZONYCH W SOBIE TYLKO JAKO IDOLE.[...]
WIDZIAŁEM TRĘDOWATEGO, JAK ŚMIAŁ SIĘ
GRUBYM ŚMIECHEM I OCIERAŁ OKO BRUDNĄ SZMATĄ.
BYŁ PRZEDE WSZYSTKIM WULGARNY
I NIKCZEMNIE DRWIŁ SAM Z SIEBIE.
MÓJ OJCIEC POSTANOWIŁ PODPALIĆ TĘ DZIELNICĘ.
WTEDY TO STADO, PRZYWIĄZANE
DO SWOICH ZGNIŁYCH POIDEŁ,
ZACZĘŁO SIE BURZYĆ I POWOŁYWAĆ NA SWOJE PRAWA.
PRAWA DO TRĄDU I ZGNILIZNY.
- TO NATURALNE - POWIEDZIAŁ OJCIEC - BO WEDŁUG NICH
SPRAWIEDLIWOŚĆ JEST UTRZYMYWANIEM TEGO, CO BYŁO.
A ONI KRZYCZELI O SWOICH PRAWACH
DO ŻYCIA W BRUDZIE.[...]
-NATOMIAST BĘDĘ GO LECZYŁ [...]
ALE NIE WEDLE JEGO PRAGNIEŃ,KTÓRE WYRAŻAJĄ
TYLKO JEGO CHOROBĘ.
- KIEDY GO OBMYJĘ, OCZYSZCZĘ I NAUCZĘ,
WÓWCZAS JEGO PRAGNIENIE ODMIENI SIĘ, A ON SAM
ZAPRZE SIĘ TEGO, CZYM BYŁ PRZEDTEM.
I DLACZEGO MIAŁBYM BYĆ SOJUSZNIKIEM TEGO,
CZEGO ON SAM SIĘ WYPRZE?
DLACZEGO MIAŁBYM SPEŁNIAĆ PRAGNIENIE TRĘDOWATEGO
O NISKIM UMYŚLE I WZBRANIAĆ MU,
ŻEBY SIE ODRODZIŁ I WYPIĘKNIAŁ?
DLACZEGO MIAŁBYM PRZYZNAWAĆ RACJĘ TEMU, CO JEST,
PRZECIW TEMU CO BĘDZIE?
TEMU, CO WEGETUJE, PRZECIW TEMU CO ROŚNIE W MOC?"
[Antoine de Saint-Exupery, Twierdza]

starczy.
przemówiła księga
przemówił Szymon
przemówiło słowo
przemówiło słowo pisane
przemówiłaś zmotywowaniem;) :)

aha, Szymon wtedy mówił,
że czasem wyrzeczeniem może być
zmienienie opinii (własnej) o sobie na lepszą :)
a kiedyś mówił, że zdrowy rozsądek
nie wystarczy ... trzeba czegoś więcej

(to samo co określamy "nie jest dobrze"
możemy określić "jest dobrze")

Szymon wplatając siebie we wszystko
co nam dał, co nam mówił, co dla nas robił,
nie wiedział, że jest czarodziejem,
...nie wiesz, że jesteś czarodziejem, czarodziejką,
nie wiem, kiedy jestem...;)
:)


[TWIERDZA kłodzka]

Brak komentarzy: