czwartek, 5 lipca 2012

cisza





cisza

milczę

cisza to samotność

milczenie to zawsze niemy krzyk

codzienna walka

balansowanie nad przepaścią

cisza


czwartek, 7 czerwca 2012

skomplikowana prostota

pana K. kocham z zasady,
za trafność doboru imienia
bohaterom swoich utworów
- szczególnie zwłaszcza jednej
bohaterki

teraz kocham go jeszcze bardziej



(Kornel) MAKUSZYŃSKI
dla dorosłych:
"
"MÓJ SEN"
Mój cichy, dobry sen
Takie niebieskie ma oczy,
Jak len.
Po twarzy łza mu się toczy
I cicho coś do mnie gada,
I szepce, i mówi, i kwili,
Że dziwnie jesteś dziś blada
I prosisz u godzin tej chwili
Co była, nie myśląc o trwaniu,
A przeto trwała tak krótko
I tak umarła cichutko,
Jak kwiaty,
W serdecznym pocałowaniu.


"ZAWIŁOŚĆ"
Jedną idziemy wciąż drogą,
A coraz jesteśmy dalej,
Po jednej błądzimy fali,
Łodzie się spotkać nie mogą.

Wołamy siebie imieniem,
Nie znając siebie nawzajem,
Jednym błądzimy wciąż krajem,
Nie mogąc znaleźć spojrzeniem.

Nie mamy celu podróży,
A wciąż jesteśmy w pogoni,
Nie chcemy połączyć dłoni,
Choć jedna droga nas nuży.

Cudna zaiste zawiłość!
Któż pierwszy w drodze ustanie?
Bo jedno mamy pytanie:
Czy to nienawiść - czy miłość?


"KRÓLEWNA"
Nić złotą wciąż przędzie z tęsknoty
Królewna, jak lilia biała,
Co na kochanka czekała.
Królewicz przygonił złoty,
A ona patrzy w swój sen
I mówi, że to nie ten,
Opiera ręce o tron
I płacze, że to nie on.

Lnu przędzą królewna się znoi
Na złote nitki do wianka,
Gdyż czeka wciąż na kochanka.
Przygonił rycerz we zbroi,
A ona wije wciąż len
I mówi, że to nie ten.
Nie z tych ma przybyć tu stron,
Więc płacze, że to nie on.

Aż służki przybiegły raz tłumnie
Stroić ją w letni poranek,
Gdyż przybyć ma jej kochanek...
Wtem kogoś przynieśli w trumnie,
A ona patrzy w swój sen,
I mówi, że to był ten.
Serce w niej pęka jak dzwon
I płacze, że to był on.
"
[MAKUSZYŃSKI DLA DOROSŁYCH, wybór i wstęp Andrzej Możdżonek, Wydawnictwo Interwers]






niedziela, 27 maja 2012

pod słońce

http://www.slawomir-sikora.net/ znalazłam współbrata w mglistości ;) Sławomir Sikora, Widziane pod słońce. Rzeczy mgliste

niedziela, 29 kwietnia 2012

jej głębia

jest tylko to w mojej głowie,
jest s., pustka, cisza,
upływający czas,
powtarzalność,
gościnność,


jesteś tylko




czwartek, 12 stycznia 2012

zdziwienie

"Był sobie człowiek, który wynalazł sztukę rozpalania ognia. Wziął więc swoje
narzędzia i powędrował do pewnego plemienia żyjacego na północy, gdzie było
bardzo zimno, dotkliwie zimno. Nauczył tamtejszych ludzi, jak rozpalać ogień.
Ludzie byli bardzo tym zainteresowani. Pokazał im, jak mozna wykorzystać ogień
- do gotowania, ogrzewania itp. Byli tak wdzięczni, że nauczyli sie sztuki
krzesania ognia. Nim jednak zdołali swą wdzięczność wyrazić, mężczyzna
zniknął. Nie zależało mu ani na wdzięcznosci, ani na uznaniu. Zależalło mu na
tym, by im sie lepiej wiodło. Następnie powędrował do innego szczepu, gdzie
znowu zademonstrowal wartość swego wynalazku. Tu także ludzie wykazali
spore zainteresowanie, trochę zbyt duże, by mogło ujść uwadze kapłanów, którzy
spostrzegli, ze czlowiek ten przyciaga wielkie tlumy, a oni traca na popularnosci.
Postanowili więc pozbyć sie przybysza. Otruli go, ukrzyżowali - możecie ująć to,
jak chcecie. Obawiali sie jednak, że ludzie mogliby zwrócić się przeciwko nim,
byli więc bardzo rozważni, a nawet podstępni. Wiecie, co zrobili? Umieścili portret
tego człowieka na głównym ołtarzu światyni. Narzedzia do krzesania ognia
położono obok, a ludziom nakazano oddawać cześć portretowi i narzedziom do
krzesania ognia, zaś oni czynili tak przez wieki. Trwał kult, ale nie było ognia."


Czytajacym ŻYCZĘ
NA NOWY Rok
OCZU UWAŻNYCH
I WRAŻLIWYCH,
BY NIE PRZEOCZYĆ,
BY NIE PRZEGAPIĆ
PRZYCHODZĄCYCH DO NAS
CZYNNIKÓW ZMIANY
I PRZEDEWSZYSTKIM ŻYCZĘ
OGNIA

wtorek, 3 stycznia 2012

szklany k(l)osz



noworocznie nieopty-mistycznie
lecz reflesyjnie,
czyli tak jak zawsze;
nihil novi sub solem,
powtórka z rozrywki,
tylko ta rozrywka,
co raz bardziej znikoma,
jałowa,
rozrywa s...

http://niska-kultura.blog.pl/komentarze/index.php?nid=15589789



Post Scriptum
http://zwierciadlo.pl/2011/seks/partnerstwo/mit-relacji-czyli-po-co-ludzie-sa-ze-soba

wtorek, 13 grudnia 2011

żniwiarz zwany siewcą



... był sobie żniwiarz zwany siewcą...

... bywał niemerytoryczny...

...............................

z tych mądrości-(z)wątpliwości
najbardziej
zapadła mi ta:
że czasem jest też tak, że czasem
ktoś się komuś podoba, ktoś jest w kimś zakochany,
ale nie daje tej drugiej
stronie znać o tym,a tymczasem ta druga osoba
również jest w tej pierwszej zakochana,
również w żaden sposób tego jej nie przekazuje,
w ciszy ich ścieżki się kiedyś rozchodzą,
i pozostawiają ich z tą niewiedzą



"... czasem też tak się dzieje" - zakończył m.s.
-mężczyzna,
człowiek nauki, człowiek pracy,
człowiek suckesu,
mąż i ojciec,
cwaniak i luzak,
nieprzewidywalny,
pełen rozterek i wrażliwości,
bardzo niespodziewanych...